poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Rozdział 26

Emily's POV

Liam naprawdę się postarał z tym śniadaniem. Zrobił dla mnie i dla siebie przepyszne kanapki. Nie sądziłam, że on potrafi zdziałać cuda z jedzeniem. Była już 10 rano więc wyszłam szybkim krokiem z łóżka. Byłam cały czas nago, od razu wskoczyłam pod prysznic. Stałam tyłem do drzwiczek od kabiny prysznicowej. Woda spływała ciurkiem po całym moim ciele. To było bardzo orzeźwiające zwłaszcza po wczorajszej nocy. Kąpiel zajęła mi nie całe 10 minut, wyłączyłam wodę i odstawiłam słuchawkę na jej miejsce. Odwróciłam się w stronę drzwiczek i pisnęłam podskakując z przerażenia.
- Liam co ty tutaj robisz!? - spytałam trochę zawstydzona. Emily...kilka godzin temu pieprzyłaś się z nim, a teraz się wstydzisz obnażać przed nim? Gdzie tu logika? Zaśmiałam się w duchu, stałam nago przed chłopakiem którego pokochałam pomimo niebezpieczeństw z nim związanych.
- Stoję sobie i podziwiam widoki - brunet uśmiechał się jak głupi uważnie lustrując moje ciało od góry do dołu.
- Skoro tu jesteś to mógłbyś mi podać ręcznik? Już się napatrzyłeś dość w nocy - przewrócił oczami i podał mi biały, puszysty ręcznik, którym od razu się okryłam. Na twarzy chłopaka pojawił się grymas. Przykro mi Payne pokaz zakończony. Minęłam go wchodząc do sypialni i szukając ciuchów w szafie. Czują jak obejmuje mnie w pasie. Wzdycham głęboko.
- Liam muszę się ubrać, bo wkrótce przyjdzie Marciel. - odwracam się w stronę brązowookiego
- Musiałaś go zapraszać? - jęknął niezadowolony
- Tak musiałam, ponieważ długo go nie widziała odkąd wrócił do tego twojego zasranego gangu - warknęłam - jak ci się coś nie podoba to możesz se pójść na spacer - po tych słowach odwracam się w stronę szafy i wyjmuję luźne ciuchy. Są w sam raz na dzisiejszą pogodę. Szybko nałożyłam je na siebie, nie
czułam już obecności Liam'a w pomieszczeniu. Pewnie się obraził. Obrażalski jeden...Prychnęłam pod nosem. Zamknęłam szafę i zeszłam do salonu. Tam też go nie było. Musiał wyjść na spacer...I dobrze, przynajmniej nie będzie mi truł dupy tym, że zaprosiłam Marcel'a. Usiadłam na kanapie i odpaliłam laptopa. Stroną startową w przeglądarce były wiadomości, postanowiłam pierwszy raz w życiu je poczytać. Moją uwagę przykuł pewien nagłówek. Nosił on tytuł "Najniebezpieczniejszy gang napada na sklep Your Music". Kilka razy czytam ten nagłówek zanim dociera do mnie gdzie odbył się napad. Moje oczy podwoiły swoje rozmiary. W domu Liam'a nie od jakiś 30 minut. Czy on brał w tym udział?! O Boże! Mam nadzieję że nie jest to prawda, a podobno ich gang jest właśnie tym najniebezpieczniejszym w Londynie. Jeśli zrobili coś Liss, Anabell albo Camil'owi to nie ręczę za siebie. Ja ich chyba wtedy uduszę gołymi rękami! Teraz do głowy wrócił mi znów Marcel. Czy on także maczał w tym palcem? Nie mogę nic na to poradzić że chce mi się płakać na samą myśl, że mój własny brat mógłby napaść na sklep gdzie są moi przyjaciele. Nigdy im nie wybaczę jeżeli zabili kogoś z grona moich znajomych. Nigdy! Zamknęłam szybko laptop i rozłożyłam się na kanapie. To nie może być prawda. Co by było gdybym dzisiaj poszła do tej cholernej pracy? Gdyby nie te bóle po wczorajszym seksie byłabym tam. Kiedy tylko Liam wróci do domu dostanie ode mnie masę pytań póki nie dowiem się wszystkiego, nie odpuszczę.

***

Po mieszkaniu rozbrzmiewa się odgłos dzwonka do drzwi. Wstaję tak aby uważać na swoje krocze bo nadal mnie bolą, poszłam w kierunku powłoki, aby po chwili ją otworzyć. Miałam nadzieję że to Marcel, ale była to policja. W środku byłam przerażona ale na zewnątrz pokazałam tylko zmarszczkę na czole.
- Pani Emily parker? - pyta jeden z funkcjonariuszy o ciemnej skórze.
- Tak, o co chodzi? - naprawdę zaczynam się bać tego po co tu przyleźli
- Musi pojechać pani z nami na komisariat - powiedział drugi twardym tonem.
- No dobrze, pozwolą panowie, że się ubiorę - zostawiłam otwarte drzwi, ubrałam szybko lekki płaszczyk, chwyciłam torbę w rękę i wyszłam z domu zamykając go za sobą na klucz. Mężczyźni siedzieli już w radiowozie, wsiadam więc na tylnym siedzeniu. - Dowiem się co się stało? - spytałam po dłuższej ciszy
- Zna pani Liam'a Payne'a?
- Um...tak, znam - powiedziałam niespokojna
- Musi nam pani pomóc w przesłuchiwaniu go. - powiedział nadzwyczaj spokojnie - Chodzi o dzisiejszy napad na sklep "Your Music". - dodał po chwili. Mogłam się domyśleć że po to mnie zabrali. Wątpię że zdziałam cokolwiek, ale zobaczymy.

***

Policjanci prowadzili mnie do pokoju przesłuchań gdzie czekał już na nas Liam, stresowałam się i to bardzo. Muszę przyznać że jest to moja pierwsza wizyta na komisariacie. Wcześniej moje życie było spokojne, a teraz? Ten mężczyzna kompletnie mi je zmienił i sama już nie wiem czy na lepsze, czy gorsze.
Jeden z policjantów, ten o ciemnej karnacji otworzył przede mną metalową powłokę. Od razu zobaczyłam Liam'a który zwrócił głowę w moją stronę. Widać było jak zamiera. Tylko z jakiego powodu? Boi się tego, że napadł na sklep w którym pracuję i myśli, że go za to utłukę? No dobra może nie jestem z tego faktu zadowolona, ale przecież nie zadźgam go nożem czy coś.
Mężczyźni wskazali mi miejsce, w którym mam usiąść. Już po chwili siedziałam na przeciwko bruneta. Przeszywał mnie swoimi brązowymi tęczówkami. Pierwszy raz zobaczyłam w nich strach...to na prawdę
dziwne i niespotykane. On nigdy się nie bał, przynajmniej ja nie doświadczyłam momentu w którym przeszywał by go strach. No chyba że mój mózg zawodzi i nie pamiętam takiej sytuacji.
- Panie Payne, przyprowadziliśmy panią Parker, aby pomogła nam w przesłuchiwaniu pana, będziemy słuchać was za tym szkłem - pokazał palcem na ogromne, przyciemnione "okno". Podobno z tej strony w której jesteśmy nie widać ludzi stojących za nią, ale ci co są za "oknem" widzą nas. - proszę nie stosować żadnych sztuczek, bo wszystkie występki mogą być ukarane zrozumiał pan? - spytał po wygłoszeniu informacji.
- Tak - odpowiedział krótko. Funkcjonariusze opuścili pomieszczenie. Najchętniej nakrzyczałabym na Liam'a w tym momencie ale jestem na komisariacie i obserwują nas policjanci, więc muszę się opanować. Podczas drogi mężczyźni powiedzieli mi co chcieli by wiedzieć więc musiałam wykonać ich polecenie.
- Wiesz gdzie jest teraz reszta twojego gangu? - spytałam
- Nie - odpowiedział szybko. Co z nim jest do cholery!? Odkąd tu przyszłam daje same krótkie odpowiedzi. Patrzył się na swoje dłonie, ewidentnie unikał mojego wzroku.
- Wiem, że wiesz Liam - mówię po chwili, a on prychnął tylko i pokiwał głową z dezaprobatą. Zaczynam go nie rozumieć... - Liam proszę cię powiedz... - proszę
- Nie wiem gdzie są! Zostawili mnie samego kurwa! - jego głos był znacznie podniesiony, brzmiało to prawie jak krzyk. Wiedziała, że musi się uspokoić bo w przeciwnym razie funkcjonariusze wparują tu i go uciszą w gorszy sposób niż słownie.
- Uspokój się, chyba nie chcesz mieć pogorszonej sytuacji - poprosiłam upominając go jednocześnie - czyli mówisz, że cię zostawili?
- No chyba słyszałaś Emily - powiedział z ironią w głosie. Zaczynam myśleć, że jest bipolarny.
- Dlaczego napadliście na sklep, w którym pracuję?
- Zayn tak wybrał i tyle, ja nie miałem nic do gadania więc nie obwiniaj mnie za to - prychnął krzyżując swoje ręce na klatce piersiowej. Westchnęłam głęboko. Nie mogłam już dłużej przepytywać go więc pokazałam policjantom aby weszli do środka. Po chwili byli już z nami, podeszli do Liam'a i skuli go w kajdanki. Rozszerzyłam oczy. On pójdzie do wiezienia!? Nie! On nie może! Ma dużo wrogów i bez niego będę w niebezpieczeństwie. W ogóle jak reszta jego gangu mogła go zostawić na pastwę losu?! To nie dorzeczne.
- N...na jak długo go zatrzymujecie? - spytałam jąkając się
- Dopóki nie złapiemy reszty i nie dowiemy się co powie sąd. - odparł ten o jaśniejszej skórze. Przytaknęłam mu aby wiedział że zrozumiałam.
- Będę mogła jeszcze z nim porozmawiać?
- Tak, ale to już w celi. Na razie będzie w niej sam więc nie będzie problemów z innym więźniem - odpowiedział policjant - niech pani idzie za mną - dodał po chwili. Skinęłam głową ruszając za nim, oraz za Liam'em.

Siedziałam na przeciwko chłopaka. On patrzył na ziemię, a ja cały czas na niego. Od jakiś 5 minut panuje między nami cisza. Zaczyna mnie ona już wkurzać.
- Liam dlaczego to zrobiliście? Dlaczego akurat ten sklep w którym ja pracuję?! Zabiliście kogoś? Co byś zrobił gdybym była akurat tam w pracy!? - przerwałam ciszę z każdym słowem podnosząc swój głos. No i w końcu podniósł na mnie wzrok.
- Pytaj Zayn'a, nie pamiętam czy były ofiary ale chyba nie, wszyscy się pochowali gdy weszliśmy do sklepu jak zobaczyli pistolety w naszych rękach - wzruszył ramionami jakby to była najnormalniejsza sytuacja - gdybyś ty tam była to prawdopodobnie nie pozwolił bym napadać na ten sklep - dodał chwilę potem
- I co ja teraz zrobię co? Masz wielu wrogów, ty jesteś w więzieniu i ja będę sama w domu. Nie będzie mnie miał kto uratować. A na to, że jesteś w więzieniu nic nie poradzę bo na pewno się stąd nie uwolnię po
kryjomu.
- Emi...nic ci się nie stanie, obiecuję. Jakąś stąd wyjdę - powiedział z troską po czym zbliżył się do mnie i ukucnął przede mną. - nie martw się
- Mhm...łatwo ci mówić - mruknęłam
- Będzie dobrze naprawdę - szepnął po czym lekko musnął moje wargi, zrobiło mi się ciepło na sercu. Ale nadal nie mogę znieść myśli, że Liam będzie siedział za kratkami na nie wiadomo jak długo. To naprawdę straszne. Jestem pewna że nikt z was takiego czegoś nie przeżył. Moje życie zamienia się powoli w istne piekło. Jeśli coś mi będzie groziło kiedy będę sama w domu to kto mnie uratuje? Nikt...W cud jakikolwiek raczej nie wierzę. Siedziałam jakąś 1h z brunetem, w końcu musiałam wracać do domu. To było naprawdę trudne, gdy oddalałam się od tymczasowego "mieszkania" mojego chłopaka. Pomimo tego co zrobił z resztą gangu...wciąż go kocham.

---------------------------------------
PRZEPRASZAAAAAAAAAAM! Wiem, że rozdział pojawił się strasznie późno, zawsze dodawałam max. co 4 dni a teraz minął tydzień :/ Po prostu opuściła mnie wena i miałam małą motywację (tak chodzi o komentarze) cóż...jest naprawdę mało komentarzy, wam zajmuje to chwilę a mi pisanie rozdziału ponad 5h a nawet czasami 2 dni.
Co myślicie wgl o tym rozdziale? Się porobiło nie? No ale nie mogło być wszystko tak pięknie beż żadnych przeszkód, musiałam dać jakąś akcję :p
NO I MOJE MŚKI NIESTETY STAŁO SIĘ!
+5 komentarzy - nowy rozdział
przed 5 wstawiłam plusa gdyż nie jestem pewna czy wstawię rozdział od razu po 5 komentarzach dlatego zrobiłam tak aby nie było jakiś wątpliwości albo oskarżeń że nie ma rozdziału, musi być min 5 komentarzy ;)
Miłego wieczoru! <3

6 komentarzy:

  1. No to się po robiło...! Zaskoczyłaś mnie totalnie z tym napadem na ten sklep! Dobrze że Emi wtedy tam nie było! Ale jestem wściekła na ten gang! Jak mogli zostawić tak Liasia! Co oni w ogóle odpierd*****! Nie no jestem taka wkurzona ze aż się całą trzese! Mam nadzieje że Emi jakoś wyciągnie Liama z więzienia! Z niecierpliwością czekam na następny! Weny życzę! Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. cuudosny rozdział :D wreszcie jakaś akcja ;p czekam na nexta i życzę weny :*

    OdpowiedzUsuń
  3. O Fuck! Liam,,,....ty...ty...mam ochotę tak nim potrząsnąć.... :>
    Mam nadzieję,że szybko dobijemy do 5 komentarzy

    OdpowiedzUsuń
  4. rozdział genialny :3
    p.s. przepraszam że tak późno komentuje ale nie miała neta :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobra wiem, że powinnaś mnie zabić, że dopiero teraz przeczytałam rozdział, ale jednak go PRZECZYTAŁAM xd
    Ale ja wiem, że Liam wyjdzie z więzienia, albo od razu albo po jakimś czasie ale wyyyjdzie, ja tam w niego wierzę xd
    I tak w ogóle właśnie piszę jako szósta komentarz pod rozdziałem także wiesz co masz robić - wstawiaj nowy rozdział ^^
    I ogółem to pisanie tych rozdziałów idzie Ci co raz lepiej, robi się tak tajemniczo... xd nie wiem jakich słów się ode mnie spodziewałaś, no ale... jest moc :3

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy