poniedziałek, 17 marca 2014

Rozdział 21

 Przeczytaj notkę pod rozdziałem!

*niedziela*

Liam's POV

Po wczorajszych wydarzeniach postanowiłem dziś odpocząć. Minusem jest fakt, że będę zanudzał się na śmierć w sowim tymczasowym domu. Nie mam z nikim kontaktu nie licząc skype i rozmów telefonicznych. Zero rozrywki, ponadto muszę się mieć na baczności...nie mogę zabalować z jakimiś laskami bo wtedy mój związek z Emily mógłby się rozpaść. I to jest męczące. Codziennie myślę o niej. Przypominał mi się też ten sen...ten gdy Emi urodziła NASZE dziecko. Wylegując się na łóżku w sypialni rozmyślałem tak przez dłuższy czas, aż w końcu ciszę przerwał dzwoniący telefon, sięgnąłem po niego do kieszeni od spodni i odebrałem nie zwracając uwagi na to kto dzwoni.
- Czego!? - warknąłem do słuchawki. Nie podobało mi się to, że ktoś przerwał moje piękne myśli.
- Payne, Payne...co tak ostro? - zaśmiał się ktoś do słuchawki. Poznałbym wszędzie ten wkurwiający śmiech...To był Philip. On porwał jeszcze nie tak dawno moją dziewczynę.
- Co chcesz o de mnie?! - krzyknąłem zaciskając pięści. Po tym, co zrobił mojej małej nie mogłem zachowywać się inaczej względem niego. Jest wrogiem naszego gangu, więc jeśli kiedykolwiek zrani siostrę Marcel'a to i tym razem nie będę sam. A tak w ogóle...kurwa ja myślałem, że chłopaki go zabili!
- No cóż, wiem, że jesteś na wyścigach w USA. Ta twoja Emily została w Anglii...
- Nie waż się do niej nawet podejść! - przerwałem mu natychmiastowo gdy tylko wspomniał o brunetce.
- Spokojnie, nic jej nie zrobię, zamierzam raczej zrobić coś tobie - warknął - przez twoich kolegów nie mogłem się ruszać przez tydzień z łóżka tak mnie zmasakrowali. Chcę się odpłacić i powiadamiam cię, że mam coś do pokazania twojej dziewczynce, a konkretnie są to zdjęcia twoje z jakąś dziwką z zeszłej nocy - że co kurwa!? On mi robił zdjęcia!? Nie! Emily nie może się o tym dowiedzieć! Ja pierdole... - długo se
razem nie pobędziecie, ty odebrałeś mi tydzień swobodnego ruchu i wygraną w wyścigu, a ja zniszczę twoją miłość. - powiedział śmiejąc się przy tym szyderczo po czym rozłączył się.
- Kurwa mać! - krzyknąłem i rzuciłem telefonem z całej siły w ścianę. Co ja do cholery teraz mam zrobić!? Przecież nie mogę wyjechać z Ameryki, bo Zayn mnie zabije! Przeczuwam, że ten wyjazd nie wpłynie dobrze na nasz związek...

Emily's POV

Razem z Martin'em byliśmy na rowerach. Jeździliśmy po parku rozmawiając przy tym. Gadaliśmy o przeróżnych pierdołach. Jeździliśmy tak jeszcze później przez miasto, zajęło nam to jakieś 2h zanim wróciliśmy do domu. Odstawiliśmy rowery do garażu. Kiedy przeszłam obok mojej skrzynki na listy zobaczyłam, że w środku jest jakaś biała koperta.
- Idź Martin do środka, ja zaraz przyjdę - poinformowałam przyjaciela, a on skinął głową i wszedł do domu.
Wyszukałam w kieszeni od bluzy klucze od skrzynki i otworzyłam ją. Wyciągnęłam liścik lustrując go. Na papierze widniał napis "LIAM", nie rozumiem jaki to ma przekaz. Wzruszyłam ramionami i otworzyłam go. Zdziwiłam się widząc w środku jakieś zdjęcia. Wsunęłam rękę do środka i wyjęłam je. Gdy tylko zaczęłam je przeglądać w moich oczach pojawiły się łzy, czułam jak serce rozpada się na milion drobnych kawałków. Jak on mógł to zrobić!? Dopiero co wyznaliśmy sobie miłość, a on zabawia się w najlepsze gdy nie ma mnie przy nim! Jak ja musiałam być głupia wierząc w jego wyznanie swoich uczuć względem mnie. Schowałam zdjęcia z powrotem i płacząc wbiegłam do domu z hukiem otwierając drzwi i nie kłopocząc się już ich zamykaniem biegnąc wparowałam do swojej sypialni. Rzuciłam się na łóżko twarzą do poduszek i wybuchłam jeszcze większym płaczem. Dlaczego to mi zawsze przytrafiają się takie nieprzyjemnie rzeczy!? Usłyszałam czyjeś kroki zbliżające się do mojego pokoju. Po chwili ktoś przytulił mnie.
- Co się stało Emily? - spytał zaniepokojony Martin. Nie odpowiedziałam nic. Nie miałam siły na rozmowy. Rzuciłam tylko w jego stronę listem z fotografiami i ponownie skupiłam się na płakaniu. Po pomieszczeniu rozlegał się nie tylko mój płacz, ale także szelest otwieranej koperty. Po chwili został tylko ten pierwszy dźwięk. Spojrzałam jednym okiem na mojego przyjaciela, zauważyłam na jego czole zmarszczkę.
- Kim jest ten gościu i ta dziewczyna? - spytał wpatrując się w zdjęcia.
- To Liam, mój od teraz były chłopak i jakaś dziwka - załkałam
- Oh - westchnął spoglądając na mnie - nie przejmuj się, widocznie nie był ciebie wart - rzucił wszystkie fotografie razem z kopertą na ziemie i położył się obok mnie przyciągając moje ciało do swojego. Nadal płakałam, ale dzięki temu przyjacielskiemu uściskowi stał się on bardziej stłumiony. Powoli zaczynałam się uspokajać. Cieszę się, że Martin przyjechał do mnie. Przynajmniej mam z kim pogadać, a co najważniejsze...jest ze mną w takich chwilach jak ta. Wciąż nie mogę uwierzyć w to co zrobił Liam...dlaczego w ogóle to zrobił? Po co w takim razie oświadczył, ze mnie kocha? To wydaje się nie mieć sensu. Teraz mam pewne postanowienie. Nie chcę go więcej widzieć na oczy.

*poniedziałek*

Szłam właśnie do pracy. Martin bardzo mi wczoraj pomógł. Robił co w jego mocy, aby mnie pocieszyć. Po tylu latach przyjaźni czuję, że jest moim najlepszym przyjacielem...i przy okazji ma świetny charakter. Pchnęłam drzwi od sklepu, w którym pracowałam i skierowałam się od razu na zaplecze gdzie nałożyłam na swoje ubrania sklepowy uniform. Wychodząc zatrzymała mnie Lissa. Nie chciałam pokazywać jej mojej twarzy. Widziałam się dzisiaj w lustrze i nie wyglądałam za dobrze. Mam wory pod oczami bo nie mogłam usnąć. Cały czas zadawałam sobie te durnowate pytania dotyczące tego co zrobił mi Liam. Zaufałam mu, a on robi mi takie coś...Blondynka porządnie zlustrowała mnie od góry do dołu, uniosła do góry brwi zatrzymując brwi na moich oczach.
- Co ci się stało? Masz wory pod oczami i wyglądasz jakby świat ci się zawalił - powiedziała zakładając ręce na biodra i przekrzywiając głowę wyczekując mojej odpowiedzi.
- Nic takiego - mruknęłam pod nosem spuszczając wzrok.
- Emily! Nie kłam! Przecież widzę, ze coś jest nie tak - palcem wskazującym podniosła moją głowę do góry zmuszając mnie tym samym do patrzenia prosto w jej niebieskie tęczówki.
- Chodzi o Liam'a - wymamrotałam
- Co z nim? - dopytywała
- Zdradził mnie z jakąś dziwką, Liss proszę cię...ja nie jestem w stanie teraz o tym mówić... - powiedziałam
łamiącym się głosem. Dziewczyna westchnęła i przytuliła mnie.
- Nie martw się, to zwyczajny dupek skoro zranił taką wspaniałą dziewczynę. Teraz możesz przynajmniej znaleźć sobie normalnego faceta - pocieszała mnie pocierając swoją dłonią moje plecy. Uśmiechnęłam się lekko na jej słowa.
- Dobra a teraz wracajmy do pracy - odwzajemniła mój uśmiech i zaprowadziła mnie za kasę.
Wzięłam głęboki wdech i wydech. No Emily, tak jak powiedziała Lissa, nie przejmuj się tym idiotą. Zacznij żyć normalnie. - mówiłam do siebie w myślach, na mojej twarzy był przyklejony sztuczny i przyjazny uśmiech gdy obsługiwałam klientów. Anabell pomagała mi przy tym. Była naprawdę miła. Na myśl przyszedł mi pomysł, aby lepiej się poznać. Tak właśnie! Przynajmniej na chwilę oderwę się od tych natrętnych myśli krążących w okół Liam'a...
- Anabell - zaczęłam a dziewczyna spojrzała na mnie z lekkim uśmiechem
- Tak?
- Byłabyś może chętna na niedługie spotkanie w jakiejś kawiarni albo gdziekolwiek indziej? - spytałam odwracając się w jej stronę kiedy do kasy nie podchodzili na razie klienci. - No wiesz...tak na lepsze zapoznanie się ze sobą.
- Hmmm...dzisiaj nie mam żadnych planów więc myślę, że to dobry pomysł - skinęła głową opierając się o blat.
- To świetnie! - klasnęłam w dłonie uradowana - Miałabyś coś przeciwko gdyby Liss poszła razem z nami?
- Nie - uśmiechnęła się szczerze
- Okej zaraz jej powiem - po tych słowach podeszłam do Liss'y, szturchnęłam ją palcem w plecy.
- Co? - spytała odwracając się twarzą do mnie
- Chciałabyś pójść ze mną i Anabell gdzieś dzisiaj na taką pogawędkę?
- Jasne! - uśmiechnęła się szeroko - O takie rzeczy nigdy nie musisz się mnie pytać - zachichotała - to co, po pracy?
- Tak - skinęłam głową i wróciłam za kasę - zgodziła się, więc wyjdziemy gdzieś po pracy - poinformowałam brunetkę, ona skinęła mi tylko głową i także wróciła do pracy.

Martin's POV

Gdy Emily była w pracy ja postanowiłem, że wybiorę się na lody. Oczywiście takie w wafelku nie myślcie sobie nie wiadomo co...W parku była taka niewielka budka właśnie z tymi przysmakami, wybrałem czekoladowe. Po zapłaceniu czekałem z niecałą minutę po czym z gotowym lodem usiadłem przy stoliku. Nogi wyciągnąłem przed siebie i skrzyżowałem je ze sobą. Uwielbiałem lody czekoladowe. W ogóle czekolada to najlepsze co może być. Siedząc tak wśród odgłosów natury czyli - szumu drzew, śpiew ptaków itp., rozmyślałem o tym co stało się wczorajszego wieczoru. To, że ktoś zranił Emily wkurzało mnie i to bardzo. Nie rozumiem jak ten skurwiel mógł zrobić coś takiego!? Chyba był najebany skoro tak mu odwaliło...To jest chore, żeby wyznawać dziewczynie miłość, a już kilka dni później zabawiać się z dziwkami. Tak czy inaczej, teraz moim obowiązkiem jest zaopiekowanie się brunetką, która naprawdę mi się podoba. Skoro jest znów wolna, to czemu by nie spróbować? Tak, to jest mój cel. Zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby ona była moja. Ma wspaniałe poczucie humoru, podobne zainteresowania i wszystko co lubię w kobietach. Uwielbiam spędzać z nią czas. Mógłbym ją widywać do końca życia, codziennie. Myślę, że po prostu się w niej zakochałem...

-----------------------------
Ta dam! Nie wiem co myśleć o tym rozdziale, tak wgl jestem ciekawa jaka wasza reakcja będzie na to że Philip podrzucił zdjęcia Emily ;D Heh, a Martin...to chyba nic pisać nie muszę xD
A teraz coś dotyczącego komentarzy. Rozmyślam nad tym, żeby dodawać rozdziały za określoną liczbę komentarzy, bo naprawdę...ciągle wypowiadają się te same osoby za co bardzo dziękuję i Kocham Was za nie <3 Chyba będę musiała wam to jakoś wynagrodzić x No ale miło by było też widzieć komentarze innych, nie sądzę, że tylko 5 osób czyta to ff...Wszystkie komentarze podnoszą mnie na duchu i mam dzięki nim chęć do pisania ;) Więc proszę o chociażby takie słowo jak np. super czy coś takiego <3
Pozdrawiam was miśki <3
@Liam_My_Loves
PS. zapraszam tak wgl na profile bohaterów na ff, linki do nich znajdziecie w zakładce "TWITTERY BOHATERÓW" x

3 komentarze:

  1. Ojoj trochę się tutaj działo jak mnie nie było ! ;D
    1. jdubsgtdbka W końcu razem !! <333
    2. Debil Liam + chwała dla niego,że się w miarę powstrzymał inaczej,by go kastracja czekała ;)
    3. Philip....po ch*ja ty jeszcze żyjesz !? GIŃ ! ale z jednej strony Liam;owi się to należało,tylko że przez to Emily cierpi ;///
    4. Martin...Już widzę tą zazdrość Liam'a na jego widok,hahah niech pomyśli,że to jej nowy chłopak,kara idealna,albo chociaż nie,bo jeszcze pomyśli,że Em jest puszczalska ;/
    Czekam na następny ! ;D
    Mogłabyś zamiast na blogu to informować na TT ? @Adrianna_1DiDL

    OdpowiedzUsuń
  2. Znalazłam to ff dopiero teraz i tak się w ciągłam ze nie mogłam przestać tego czytać! On jest świetny! Nie wiem dlaczego ale ten cały Martin nie przypadł mi do gustu! A Philip to zwykły ch*j który powinien już dawno nie żyć! Z niecierpliwością czekam na następny! Duzooo weny życzę!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. To żeby nie było, ja też napiszę jakiś komentarz :)
    Od razu napiszę, że do rozdziałów dodajesz co raz ładniejsze zdjęcia i gify ^^ Szkoda tylko, że w Bohaterach nie dodałaś zdjęcia tego Philipa, przynajmniej wiedziałabym jakiej mordy szukać żeby go załatwić za to co zrobił hahaha
    A co do tego rozdziału to uważam, że to jest jeden z najlepszych w tym ff :) Tak dużo się w nim działo, że mi ciśnienie podskoczyło z emocji hahaha xd
    A ja jestem dziwna i w sumie ciągle nawet w miarę lubię tego Martina, no ale zgadzam się z innymi, że Philip powinien nie żyć... Więc w takim razie apeluję do Liama: dalej weź zabij Philipa, nie krępuj się xd
    A co mi tam, napiszę takie oklepane zdanie, że "Czekam na następny rozdział", może Liam się ogarnie tak w 100% i wkroczy do akcji hehehe ;)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy